sobota, 11 marca 2017

ziemia, niestrudzony wędrowiec

Nie mam cierpliwości do jednej techniki. W sumie to nawet zazdroszczę tym, którzy potrafią wytrwać i wybraną technikę doprowadzić do doskonałości. Bardzo możliwe, że przy solarigrafii jednak zostanę na dłużej, przede wszystkim dlatego, że wymaga czasu i w decydujący sposób ogranicza moją kontrolę. Jest to więc swoisty paradoks: coś, co wymaga czasu, i bywa żmudnym, zewnętrznym procesem, ogniskuje moją uwagę. 
Solarigrafia jest fotograficzną (otworkową) rejestracją pozornej wędrówki słońca. To co podlega mojej kontroli, to konstrukcja samej kamery, wybór ekspozycji i efektu wizualnego (w zależności od rodzaju papieru fotograficznego; bardzo ciekawe efekty generuje np. materiał przeterminowany i przedawniony), reszta niemal zawsze jest wielką niewiadomą. Marian Pilot powiedział kiedyś, że język sam mu się wymyśla, to proceder, nad którym nie sposób zapanować. Pisze zdanie i z miejsca traci nad nim panowanie. 
Rzecz nie w fałszywej skromności, ale w docieraniu do tajemnicy, która jest odpowiedzialna również za fotografię.







1 komentarz: