wtorek, 7 maja 2013

strzępy, urywki


Maciej Nowicki właśnie odkrył w Newsweeku rzecz kuriozalną. Otóż, proszę państwa, okazuje się, że Gombrowicz ciało posiadał. Ba, używał go i jakby nigdy nic (z)używanie owo sekretnie zapisywał. Nic dziwnego, że 'Kronos' pełen erotycznych detali a zarazem kronika rozpadu ciała wróży jego zdaniem literacki skandal dekady.

W poznańskiej restauracji można zamówić "servical cancer serv on beetroot carpaccio with mustard-honey dip". Witkacowy pasztet z nowonarodzonych koźląt, szczurze ogony w sosie z duszonych w pomidorach pluskiew brzmią przy tej kulinarnej inwencji infantylnie. Nawet "jądra małp Dżoko w makaronie z jajowodów kapibary, posypane tartymi koprolitami marabutów, karmionych specjalnie turkiestańskimi migdałami." Zdecydowany przerost formy nad treścią pokarmową.  

„Pierwszym bowiem zadaniem Sonderkommanda jest spalenie poprzedniego”


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz