poniedziałek, 1 kwietnia 2013

wielka sobota

Pojechałem na wystawę Nikifora w Pałacu Schöna a trafiłem na "Marzec 1968", a dokładniej - na tę fotografię wykonaną najprawdopodobniej zimą 1973 roku jeszcze przed ekshumacją. Może rok wcześniej. Ten żydowski cmentarz zawsze tylko sobie wyobrażałem, nigdy go nie widziałem na oczy – co najwyżej ruiny ruin, ruiny w stanie totalnej anihilacji, zaanektowane przez ziemię i korzenie drzew. Ten obraz nie mógł stać się częścią mojej pamięci, w 1973 roku miałem zaledwie dwa lata, a jednak w przedziwny sposób ów fakt, jakby powiedział Wittgenstein, narzucał się z całą oczywistością – był bardziej rzeczywisty niż to, co wtedy skłonny byłem uznać za realne. Dlaczego raczej coś nie istnieje, istnieje raczej nic niż coś, skłonny byłem pytać, parafrazując słynną refleksję Leibniza, bez jej metafizycznej konsekwencji, która prowadzi do skandalu. Dorastałem w pobliżu tego „nic”, który nie może być nawet „znakiem nieobecności”.
W tle blok przy ulicy Krzywej 26 - do dzisiaj jestem tu zameldowany)


Na drugim zdjęciu Przedszkole żydowskie przy Katowickiej 21. Po lewej Rozia Kaplovitz

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz