środa, 21 listopada 2012

o genealogii wyobraźni

Wracając jeszcze do  Bruno Schulza, a to z okazji wczorajszej rocznicy… polecam wszystkim bardzo interesujący wywiad Piotra Pazińskiego z Janem Gondowiczem w najnowszym Midraszu. Między innymi o tym czy III część Doktora Faustusa jest skanibalizowanym opowiadaniem Brunona pt. Der Heimkehr, które był wysłał z myślą o publikacji niemieckiej, o echach Kafkowskich z Opisu walki w Nocy Wielkiego Sezonu (bo chyba nie odwrotnie), fascynująca historia pewnego hrabiego, podwójnie nielegalnego spadkobiercy Habsburgów, losy katarynkowej melodii Daisy, Daisy…itd.
Przypomina mi się w tym miejscu to, co kiedyś mówił Andrzej Żuławski o noosferze. Upraszczając: w pewnych momentach (dziejowych) pojawia się specyficzny klimat dla zaistnienia - w różnych obszarach myśli i przestrzeni - podobnej wrażliwości, która na dodatek wyrażana jest w podobny sposób. Co dzieli pisarstwo Schulza, Kafki i Tomasza Manna? Niemal wszystko. A jednak nie sposób nie pomyśleć o jakiejś podskórnej fali, fluidzie, która ich łączy. I to w nierozerwalny sposób.

Poza tym mgła. Od samego rana. Której Schulzowskie popołudnia białe od żaru, lśniące swój sen na podłodze nic nie mogą zrobić. Wyobrażam sobie, że tak mogła wyglądać pramateria, z której wylęgły się pierwsze organizmy. Ciężka zawiesina pełna jakiejś ukrytej i agresywnej dynamiki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz